Zachód słońca w najbardziej odległym i nieziemskim miejscu w którym byłam - w Ladakh
Wydawało się, że miałam wszystko. Pracę marzeń. Mieszkanie. Przyjaciół, rodzinę, psa. Na papierze - idealnie. Ale gdzieś pod skórą czułam, że jest coś więcej. I że muszę sprawdzić, co.
Zaczęłam od nieśmiałego kroku: wzięłam bezpłatny urlop i pojechałam do Indii, do miejsca, które sprzyja głębokim przeżyciom i przemyśleniom. Tam zrozumiałam, że wszystko jest w moich rękach. Mogłam wrócić i dalej przekonywać siebie, że mam idealne życie. Albo przestać szukać wymówek i coś zmienić.
Dla mnie to znaczyło zostawić wszystko. Kupiłam bilet w jedną stronę. Indie: aśramy, Himalaje, joga, medytacja. Potem samotne podróże rowerem, z całym moim dobytkiem. Tak spędziłam dwa lata.
Dwa lata na szukanie to luksus. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak może. Dlatego nie namawiam do wielkiej ucieczki. Pomagam znaleźć własną wersję zmiany - taką, która jest realna w Twoim życiu.
Doświadczenie
A co było wcześniej?
W Daramsali, w Indyjskich Himalajach po 10 dniowej medytacji w ciszy
Zawsze przyciągały mnie przygody, podróże i inne kultury. I zawsze robiłam rzeczy po swojemu. Moi rodzice nazywali to upartością. Ja wolę mówić: doświadczanie empiryczne i szukanie własnej drogi.
Studia skończyłam we Francji. Kochałam ją, ale jeszcze bardziej kochałam przygodę. Gdy dostałam propozycję pracy na Tajwanie, nie wahałam się ani chwili. W samolocie do Taipei nie zmrużyłam oka. Nigdy wcześniej nie byłam w Azji.
Kariera potoczyła się szybko. Po dwóch latach wróciłam do Polski, awansowałam, zarządzałam zespołem i przed trzydziestką zostałam pierwszą kobietą na stanowisku dyrektora zakupów w Carrefour. Status, dobra pensja, samochód służbowy. Spektakularnie. Tylko że to nie była moja wymarzona kariera. Niełatwo było to przyznać i niełatwo było zejść z tych torów.
Potrzebowałam kilku nietrafionych decyzji, także takich, które były sprzeczne z moimi wartościami. Mogłabym nazwać je porażką. Ale to dzięki tym trudnym momentom zrozumiałam czego chcę, a co nie jest dla mnie.
I dzięki nim mogłam stanąć na czele Too Good To Go w Polsce, wtedy jeszcze startupu z piękną misją ratowania jedzenia przed zmarnowaniem. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi i że lepszej pracy nie ma. Miałam nawet lęk, że po takiej pracy nic ciekawego już mnie nie czeka.
Okazało się, że czeka :)
Z doświadczenia
Trzy rzeczy, które wiem o zmianie, bo ją przeżyłam
Jeśli moje podejście i moja historia z Tobą rezonują, to zapraszam do rozmowy. Porozmawiamy o tym, gdzie teraz jesteś, i sprawdzimy, czy jest między nami dobra chemia.